Solemn

Co roku ludzie świętowali to w ten sam sposób. Zdobiono rynek kolorowymi lampami, wstęgami i chorągiewkami. Stawiano pośrodku placu drewnianą scenę. Przynoszono ławki, krzesła i stoły, by wszyscy lub chociaż większość miała gdzie usiąść. Umownie czekano na pierwszą gwiazdę, która tuż obok księżyca miała zdobić ciemne niebo.

Tak było, ale z roku na rok coraz mniej ludzi przychodziło na nocny jarmark. Już nie tańczono, nie śpiewano i nie śmiano się z wpadek starszego Masona, próbującego przez grube szkła okularów odczytać długie przemówienie burmistrza, którego nigdy nie było na miejskich obchodach. Bawił się, ale z arystokracją.

Czytaj dalej „Solemn”

Reklamy

Groves

Wieczór jaśniał w świetle lampionów unoszących się w przestrzeni i dających wyobrażenie gwieździstej nocy, którą jednak Bóg nie obdarzył mieszkańców miasta. Ci jednak, mimo iż tradycja nakazywała czekanie ze świętowaniem do pierwszej migoczącej gwiazdy, już od kilku godzin chodzili i bawili się na ulicach. Faktem było, że tradycja tradycją, a zabawa zabawą.

Jak co roku najwięcej ludzi kręciło się po rynku między kamienicami w samym sercu osady. To tu pijano, tańczono i spotykano się ze starymi przyjaciółmi, których w dni powszednie ciężko było zauważyć w tłumie. To również tu można było poprzyglądać się zdobnym karocom, pięknym, białym koniom i miejscowej arystokracji zajmującej szczególne miejsce na bankiecie urządzonym w podwórzu największej kamienicy – co nie znaczyło, że głównie tam przesiadywali.

Czytaj dalej „Groves”

Bajka o życiu

Z nieba padał śnieg. Marny na tyle, że każdy płatek stawał się kroplą jeszcze na długo, nim tknął ziemię. To był ostatni taki opad tego roku. Marcowy śnieg. Pożegnanie Pani Zimy – spalonej i pływającej gdzieś przy brzegu miejscowego jeziora.

Niektórym dzieciom, które oglądały topienie Marzanny, było szkoda brzydkiej kukły. Zdecydowanej mniejszości, na której tle wyróżniał się Franek. Niski, chudy chłopczyk. Jednym słowem — mały. Nawet jak na swój wiek. Przodował, bo nie powstrzymał łez w momencie podpalenia. Zupełnie jakby wraz z klasą nie żegnał mroźnej paskudy, a żywą istotę, która wcale nie zasługiwała na tak okrutny los. Był wrażliwy. Wcale nie bardziej niż powinien, a jednocześnie zbyt mocno. Dlatego wyżsi i więksi chłopcy z klasy nazywali go beksą. Znowu. Prawdą było, że nie zdarzyło mu się to po raz pierwszy.

Czytaj dalej „Bajka o życiu”

Co w tobie nie pisze?

Doczytajcie do końca, bo nie będziecie wiedzieli, co robić!

Kochani!

Składamy w Wasze ręce kilkumiesięczną pracę. Oczywiście, nie mam zamiaru Was nudzić na temat, jak ona przebiegała, bo to nas wszystkich najmniej obchodzi. Część osób się poddała, a najsilniejsi dotrwali do końca.

Test jest stworzony z myślą o zagubionych autorach i być może spotkacie wiele banałów. Ale nie tylko młodych! Także z myślą o autorach zagubionych 16+. Przychodzi czas, kiedy nie widząc rezultatów, należy pomyśleć nad alternatywą. Wchodzimy powoli w dorosłość, nie ma co robić złudnych nadziei, a trzeba zająć się ważniejszymi rzeczami, zwłaszcza, gdy pisanie idzie tak sobie.

Czytaj dalej „Co w tobie nie pisze?”